Praca w charakterze korespondenta wojennego jest wyjątkowa. Wymaga czegoś więcej niż tylko wypełniania obowiązków zawodowych. Na pozór wydaje się, że reporter wojenny to po prostu specyficzna odmiana dziennikarstwa, ale jeśli bliżej przyjrzymy się tej profesji, zobaczymy, że to coś więcej.

Przede wszystkim to nie jest zwykła praca na etacie od ósmej do szesnastej. Korespondent wojenny jest w pracy 24 godziny na dobę, nawet kiedy odpoczywa, nie ma pewności, czy za chwilę nie stanie się coś ważnego, co będzie musiał zobaczyć i później zrelacjonować swoim widzom, słuchaczom czy czytelnikom. To oczywiście praca, w której reporter jest nieustannie narażony na niebezpieczeństwo, często musi umieć ocenić, czy zdobycie jakiegoś materiału nie jest zbyt ryzykowne.

Z drugiej strony to od niego zależy, co o danej wojnie usłyszy opinia publiczna. Musi być zatem odważny, ale też odpowiedzialny. Często to od jego relacji zależy to, czy danym konfliktem zbrojnym i jego ofiarami zainteresuje się reszta świata.

Nie jest to zatem zwyczajny zawód, który polega na wykonywaniu zleconych poleceń. To praca, która wymaga specyficznego rodzaju zaangażowania, który można spokojnie nazwać powołaniem lub poczuciem misji.